W jeszcze ciepły, wrześniowy weekend odbyła się ważna dla naszego plutonu i całego środowiska mazowieckiego Airsoftu symulacja - Partyzant.
Zorganizowany przez ekipę Red Towers milsim bazował na historycznym już konflikcie między Gorgonią a Katangą. Zadaniem dzielnego plutonu Katangi wspomaganego przez zaprzyjaźnione teamy ( między innymi BRT, Aurora, Szerszeń, Sfora i Śnieżny Bars) było bezpieczne przetransportowanie Pani pułkownik Wujwiejakow, agenta wywiadu Armii Katangi, przez teren obsadzony przez siły Gorgonii.
Rozkazem dowództwa siły Katangi zostały podzielone na dwie części - małą grupę konwoju VIPa, dowodzoną przez Carlosa, oraz siły główne, mające za zadanie zwrócić na siebie uwagę i związać walką siły nieprzyjaciela.
Po długim i wymagającym marszu oddziału z Vipem, oraz heroicznej walce sił pozoranckich zadanie zostało wykonane. Gorgończycy nie mieli szans wytropić oddziału eskortującego, skupiając się w pełni na obronie punktów amunicyjnych oraz walcząc z główną grupą KPU. Po raz kolejny Katanga pokazała swoją siłę, pełne oddanie sprawie i wytrwałość w wykonywaniu powierzonych zadań.
AARy sporządzone przez dowódców poszczególnych sekcji TUTAJ,
Relacja fotograficzna w Galerii.
1 KPU - Organizacja skupiająca kilka ekip airsoftowych pragnących robić coś więcej niż sobotnio - niedzielne strzelanki. W formie plutonu lekkiej piechoty szkolimy umiejętności potrzebne na polu walki oraz zgrywamy działanie poszczególnych drużyn.
czwartek, 13 września 2012
poniedziałek, 30 lipca 2012
Warsztaty Taktyczne 29.07.2012
Warsztaty dowodzone przez Adama z BlackField, w roli szkoleniowców również Michał i Kiedryn z Rpima. Głównym założeniem Warsztatów było przećwiczenie podstawowych umiejętności z zakresu walki w terenie zabudowanym: podchodzenie do budynku, wchodzenie do budynku oraz przemieszczanie się po budynku wraz z zabezpieczaniem kolejnych pomieszczeń.
Warsztaty były poprowadzone w systemie rotacyjnym, trzech instruktorów szkoliło w tym samym czasie z różnych zagadnień, drużyny po odbyciu półgodzinnego bloku z jednym z instruktorów przechodziły do kolejnego. Taki tryb szkoleń oszczędza czas i minimalizuje przestoje, jest to szczególnie przydatne w trudnych warunkach pogodowych takich jak mróz czy upał. Nikt się nie grzeje na słońcu lub nie marznie w bezruchu czekając na swoją kolej do wykonania ćwiczenia.
Miejscówka zaprezentowana przez team Blackfield spełniła wszystkie nasze oczekiwania, teren idealny do ćwiczenia całym plutonem - wiele możliwych podejść pod budynek i dużo miejsca w środku.
W kwestii zagadnień poruszonych na szkoleniu - wiele można wyczytać w różnych źródłach, jednak przećwiczenie tego pod okiem kompetentnych szkoleniowców daje o wiele więcej.
Przydatne materiały: Specops
Co jeszcze można by przećwiczyć? Wchodzenie na granat z pirotechniką, której niestety na tej właśnie miejscówce nie mogliśmy użyć, pokonywanie okien, wyższych murków i wszelkich przeszkód tak, by nie uszkodzić siebie, kolegów lub repliki, meldunki i komunikację w stacku.
Fotorelacja
Warsztaty były poprowadzone w systemie rotacyjnym, trzech instruktorów szkoliło w tym samym czasie z różnych zagadnień, drużyny po odbyciu półgodzinnego bloku z jednym z instruktorów przechodziły do kolejnego. Taki tryb szkoleń oszczędza czas i minimalizuje przestoje, jest to szczególnie przydatne w trudnych warunkach pogodowych takich jak mróz czy upał. Nikt się nie grzeje na słońcu lub nie marznie w bezruchu czekając na swoją kolej do wykonania ćwiczenia.
Miejscówka zaprezentowana przez team Blackfield spełniła wszystkie nasze oczekiwania, teren idealny do ćwiczenia całym plutonem - wiele możliwych podejść pod budynek i dużo miejsca w środku.
W kwestii zagadnień poruszonych na szkoleniu - wiele można wyczytać w różnych źródłach, jednak przećwiczenie tego pod okiem kompetentnych szkoleniowców daje o wiele więcej.
Przydatne materiały: Specops
Co jeszcze można by przećwiczyć? Wchodzenie na granat z pirotechniką, której niestety na tej właśnie miejscówce nie mogliśmy użyć, pokonywanie okien, wyższych murków i wszelkich przeszkód tak, by nie uszkodzić siebie, kolegów lub repliki, meldunki i komunikację w stacku.
Fotorelacja
piątek, 27 lipca 2012
Ewakuacja rannego
Trochę staroci wartych przypomnienia i przećwiczenia w ekipach, czyli ewakuacja rannego z pola walki.
Główne zasady bezpieczeństwa:
- NIGDY nie ewakuujemy samodzielnie osoby cięższej niż my sami. Nasz kręgosłup jest zawsze ważniejszy niż rozgrywka.
- Ewakuując chronimy głowę rannego, ręce rannego staramy się zabezpieczyć, by nie plątały się bezwiednie
- Przed ewakuacją zabezpieczamy broń własną i rannego
A tu kilka fotek:
WARSZTATY TAKTYCZNE LIPIEC 2011
Główne zasady bezpieczeństwa:
- NIGDY nie ewakuujemy samodzielnie osoby cięższej niż my sami. Nasz kręgosłup jest zawsze ważniejszy niż rozgrywka.
- Ewakuując chronimy głowę rannego, ręce rannego staramy się zabezpieczyć, by nie plątały się bezwiednie
- Przed ewakuacją zabezpieczamy broń własną i rannego
A tu kilka fotek:
WARSZTATY TAKTYCZNE LIPIEC 2011
środa, 18 lipca 2012
20120715 Sneak & Shoot
Chłopaki z BF dali czadu i zajęli nieoficjalnie pierwsze miejsce. Niestety punkty za odstrzelenie snajpera dostali już po ogłoszeniu wyników, więc oficjalnie rozgrywkę wygrali FIA, ale i tak wiemy, kto jest najlepszy :P
Garść fotek w galerii FIA: https://picasaweb.google.com/fia.warszawa/20120715SneakShoot
Garść fotek w galerii FIA: https://picasaweb.google.com/fia.warszawa/20120715SneakShoot
Milsim 48h Convoy Operations 13-15 VII 2012
KPU po stronie Radestanu stawiło się w sile czterech teamów: 1Rpima, Blackfields, Czarny Lis, Czarny Kot ( + gościnnie Kruszyna z AIM), łącznie ok 27 luf. Zadaniem było unieszkodliwienie konwoju i przejęcie ładunku oraz przetransportowanie paczki do sztabu strony. Zadanie postawione przed plutonem zostało wykonane.
Kilka słów po Milsimie:
Goorock:
1KPU w liczbie 27 luf przy wsparciu 4 osobowej sekcji 32 qrf Radestanu wczoraj ok.15.30 zatrzymał konwój Kyprozji z trzech pojazdów.Zlikwidowano jego obstawę (ok.15-20 os.) i przejęto ładunek.Po chwili w miejsce zasadzki dotarły dwa smigła z qrf Kyprozji.BW, 10TH,może jeszcze ktoś.Razem ok.12-15 os.Zaatakowali nas osłabionych po walce z konwojem.Po niezwykle zaciekłej walce obroniliśmy sie i następnie 15 os. wycofało się ze skrzynią do bazy głównej.My jako jedyni z Radestanu zrobiliśmy to z jednym z pięciu konwoi.Pozostałym dwom plutonom to się nie udało.
Boogey:
Akcja była taka, że nie było po walce łączności bo przejęto nasz obóz a z nim radio. Postanowienie było takie, że ja i Luk biegniemy do sztabu do którego było 8km (Goorock mówił że 4), dobiegliśmy w 50 minut. (teraz mi się pokazał czas ze stopera). Ogólnie jeszcze przeszła trąba powietrzna obok nas i zniszczyła 40ha lasów. Największą jatkę mieliśmy podczas ulewy hehe.
Jak powiedział kiedyś ktoś na forum WW, dobra impreza zawsze kończy się dobrym flejmem. Jeśli tą miarą oceniać Milsim 48H to była to impreza wyśmienita...Kilka nieporozumień z zasadami, które były niedopatrzeniem zarówno z naszej jak i orgowskiej strony będą dobrą nauką na przyszłość, by lepiej zapoznawać się z regulaminem sima. Problemy techniczne z kartami również dają możliwość wyciągnięcia wniosków na następne wyjazdy. Czekamy na oficjalnego AARa, którego obiecał spisać Beltus, oraz zdjęcia z Borów Tucholskich...
Kilka słów po Milsimie:
Goorock:
1KPU w liczbie 27 luf przy wsparciu 4 osobowej sekcji 32 qrf Radestanu wczoraj ok.15.30 zatrzymał konwój Kyprozji z trzech pojazdów.Zlikwidowano jego obstawę (ok.15-20 os.) i przejęto ładunek.Po chwili w miejsce zasadzki dotarły dwa smigła z qrf Kyprozji.BW, 10TH,może jeszcze ktoś.Razem ok.12-15 os.Zaatakowali nas osłabionych po walce z konwojem.Po niezwykle zaciekłej walce obroniliśmy sie i następnie 15 os. wycofało się ze skrzynią do bazy głównej.My jako jedyni z Radestanu zrobiliśmy to z jednym z pięciu konwoi.Pozostałym dwom plutonom to się nie udało.
Boogey:
Akcja była taka, że nie było po walce łączności bo przejęto nasz obóz a z nim radio. Postanowienie było takie, że ja i Luk biegniemy do sztabu do którego było 8km (Goorock mówił że 4), dobiegliśmy w 50 minut. (teraz mi się pokazał czas ze stopera). Ogólnie jeszcze przeszła trąba powietrzna obok nas i zniszczyła 40ha lasów. Największą jatkę mieliśmy podczas ulewy hehe.
Jak powiedział kiedyś ktoś na forum WW, dobra impreza zawsze kończy się dobrym flejmem. Jeśli tą miarą oceniać Milsim 48H to była to impreza wyśmienita...Kilka nieporozumień z zasadami, które były niedopatrzeniem zarówno z naszej jak i orgowskiej strony będą dobrą nauką na przyszłość, by lepiej zapoznawać się z regulaminem sima. Problemy techniczne z kartami również dają możliwość wyciągnięcia wniosków na następne wyjazdy. Czekamy na oficjalnego AARa, którego obiecał spisać Beltus, oraz zdjęcia z Borów Tucholskich...
poniedziałek, 25 czerwca 2012
Wola Grzybowska 17.06
Tuż przed TCSem odbył się trening z nastawieniem na szlifowanie umiejętności milsimowych. Udział wzieli: Czarny Kot oraz Aim :)
wtorek, 12 czerwca 2012
KPU - Na nieznanych wodach czyli Pilica part 2
Drugiego dnia, budzimy się w przedziale od 7-9 rano, o 10.10 wszyscy są zwodowani i gotowi do drogi. Niestety w okolicach godziny 12 pogoda się zepsuła i zaczął padać średni deszcz. Wykorzystaliśmy to i zatrzymaliśmy się w małym miasteczku, gdzie uzupełniliśmy zapasy jedzenia i energetyków, wcześniej też mieliśmy postój w małej wsi, ale nie mieli sklepów, tak więc zrobiliśmy zdjęcia i popłynęliśmy.
Około godziny 14.00 przestało padać, humory się poprawiają, słoneczko wychodzi. Robiliśmy jeszcze kilka postojów i wpadaliśmy na mielizny, ale nikt nie narzekał. W pewnym momencie się okazało, że nadgoniliśmy trasę i mamy dzień zapasu (mieliśmy skończyć trasę około 12.00 w niedzielę, a skończyliśmy w sobotę o 17.00 - Katanga to ma tępo). W tedy to zrobiła się trochę stresująca sytuacja, poniewać Chiba i Seba, zostawali w tyle skoro mieliśmy więcej czasu, a my się martwiliśmy, bo jak byśmy się czuli, gdyby coś im się stało? Katanga nie zostawia ludzi [:D] .
Na moim i Pawła kajaku w sobotę ja się obijałem (Paweł mniej wiosłował w piątek), ale jako że miałem energii sporo, a Paweł ciągle mnie pośpieszał, to chciałem wziąć Chibę i Sebę na hol, ale się Paweł buntował. Trochę mieliśmy z tego pompy wieczorem.
Postój po rozmowie z Chibą i Sebą wspominam bardzo dobrze, Semko się mnie pyta: Boogey, jak ty wytrzymujesz nie wychodząc kajaka i nie prostując nóg? - ciągle siedziałem w kajaku, na większości postój też, a ja na to: jestem zbyt leniwy.
Jak dopłynęliśmy dzień wcześniej, do miejsca skąd mieli zabrać kajaki oraz potem nas, rozbiliśmy obóz (po prawej stronie rzeki, na polu) na przeciwko Nowego Miasta. Oczywiście imprezowaliśmy ostro, było trochę rozmów politycznych, historycznych, airsoftowych oraz paplaniny, ale też dobrze to wspominam. Za to jak Beltus poszedł spać (spał w namiocie z Semkiem), to postanowiliśmy go obwiązać folią pakową (związaliśmy namiot z kajakiem i wiosłami). Dialogi z namiotu Semka i Beltusa rano były niezapomniane. Niestety nie udalo mi się uczestniczyć w tym psikusie [:(]
Niedziela, godzina 10, Carlos dzwoni po miłego pana, co przyjechał godzinę - półtorej później i zabrał nasze wehikuły oraz Beltusa, Sebę i Carlosa, którzy mieli po nas wrócić samochodami. W międzyczasie pożegnaliśmy się z Rzeczkiem i Agatą, którzy popłynęli dalej do Białobrzegów. Kiedy wrócili Po nas samochodami (dwoma, auto Beltusa odmówiło współpracy - lecz udało się nas zapakować) ruszyliśmy do stolicy i okolic, aby na 15 godzinę być z rodzinkami, pod prysznicem i we własnych łożkach.
Podsumowując: spływ był super, w takiej cenie to nie ma na to słów.
Np opinia Blooda z naszego forum:
"Dzięki ludziki za mega wypasioną imprezę. Świetna trasa, piękne widoki,idealna pogoda, zajebiści towarzysze podróży. Oby częściej się takie wypady zdarzały."
Lub Seby: "krótko - Z A J E B I O Z A - jesteście super i ogromnie jest miło przebywać w gronie takich pozytywnych wariatów - czekam na więcej takich zjazdów. A zdjęcia superowe:)"
Złych opinii czy jakichkolwiek konfliktów i kwasów nie było. Do tego dostaliśmy sprawności Kajakowe od Chiby - cały tekst:
"W imieniu załogi naszego obiboko/lenimarana pragnę podziękowac wszystkim za rewelacyjny wpad.Poszczególe sprawności zdobyte podczas imprezy zostały kolejno przyznane: Ojcu dyrektorowi Beltusowi - w kategrii najlepsze skoki do wody (sprawność-nurek) ,Kruszynie i Bloodowi w kategorii najwyrtwalsze wydostawanie się z mielizn (sprwność-flisak) oraz Pawłowi i Boogiemu w kategorii największe ciśnienie na wiosła (sprawność-przodownik wioseł).Naszywki oraz dyplomy do odbioru w siedzibie HQ.
Było super.Szczególne dzięki dla drużyny sabotażowo dywersyjnej za działania nocne przy budowie zasieków ;) Dzięki Blood też za ogrzewacze.Dzięki nim nie zamarzłam w nocy;)"
Oczywiście muszę jeszcze napisać składy kajaków
1 kajak - Beltus oraz Semko
2 kajak - Carlos i Ewela
3 kajak - Blood & Kruszyna
4 kajak - Chiba i Seba
5 kajak - Paweł i Boogey
Było super, lepiej czasu nie spędziłem od ponad roku, a dalej nie pamiętam [:D]
by Boogeyman - 1KPU
Około godziny 14.00 przestało padać, humory się poprawiają, słoneczko wychodzi. Robiliśmy jeszcze kilka postojów i wpadaliśmy na mielizny, ale nikt nie narzekał. W pewnym momencie się okazało, że nadgoniliśmy trasę i mamy dzień zapasu (mieliśmy skończyć trasę około 12.00 w niedzielę, a skończyliśmy w sobotę o 17.00 - Katanga to ma tępo). W tedy to zrobiła się trochę stresująca sytuacja, poniewać Chiba i Seba, zostawali w tyle skoro mieliśmy więcej czasu, a my się martwiliśmy, bo jak byśmy się czuli, gdyby coś im się stało? Katanga nie zostawia ludzi [:D] .
Na moim i Pawła kajaku w sobotę ja się obijałem (Paweł mniej wiosłował w piątek), ale jako że miałem energii sporo, a Paweł ciągle mnie pośpieszał, to chciałem wziąć Chibę i Sebę na hol, ale się Paweł buntował. Trochę mieliśmy z tego pompy wieczorem.
Postój po rozmowie z Chibą i Sebą wspominam bardzo dobrze, Semko się mnie pyta: Boogey, jak ty wytrzymujesz nie wychodząc kajaka i nie prostując nóg? - ciągle siedziałem w kajaku, na większości postój też, a ja na to: jestem zbyt leniwy.
Jak dopłynęliśmy dzień wcześniej, do miejsca skąd mieli zabrać kajaki oraz potem nas, rozbiliśmy obóz (po prawej stronie rzeki, na polu) na przeciwko Nowego Miasta. Oczywiście imprezowaliśmy ostro, było trochę rozmów politycznych, historycznych, airsoftowych oraz paplaniny, ale też dobrze to wspominam. Za to jak Beltus poszedł spać (spał w namiocie z Semkiem), to postanowiliśmy go obwiązać folią pakową (związaliśmy namiot z kajakiem i wiosłami). Dialogi z namiotu Semka i Beltusa rano były niezapomniane. Niestety nie udalo mi się uczestniczyć w tym psikusie [:(]
Niedziela, godzina 10, Carlos dzwoni po miłego pana, co przyjechał godzinę - półtorej później i zabrał nasze wehikuły oraz Beltusa, Sebę i Carlosa, którzy mieli po nas wrócić samochodami. W międzyczasie pożegnaliśmy się z Rzeczkiem i Agatą, którzy popłynęli dalej do Białobrzegów. Kiedy wrócili Po nas samochodami (dwoma, auto Beltusa odmówiło współpracy - lecz udało się nas zapakować) ruszyliśmy do stolicy i okolic, aby na 15 godzinę być z rodzinkami, pod prysznicem i we własnych łożkach.
Podsumowując: spływ był super, w takiej cenie to nie ma na to słów.
Np opinia Blooda z naszego forum:
"Dzięki ludziki za mega wypasioną imprezę. Świetna trasa, piękne widoki,idealna pogoda, zajebiści towarzysze podróży. Oby częściej się takie wypady zdarzały."
Lub Seby: "krótko - Z A J E B I O Z A - jesteście super i ogromnie jest miło przebywać w gronie takich pozytywnych wariatów - czekam na więcej takich zjazdów. A zdjęcia superowe:)"
Złych opinii czy jakichkolwiek konfliktów i kwasów nie było. Do tego dostaliśmy sprawności Kajakowe od Chiby - cały tekst:
"W imieniu załogi naszego obiboko/lenimarana pragnę podziękowac wszystkim za rewelacyjny wpad.Poszczególe sprawności zdobyte podczas imprezy zostały kolejno przyznane: Ojcu dyrektorowi Beltusowi - w kategrii najlepsze skoki do wody (sprawność-nurek) ,Kruszynie i Bloodowi w kategorii najwyrtwalsze wydostawanie się z mielizn (sprwność-flisak) oraz Pawłowi i Boogiemu w kategorii największe ciśnienie na wiosła (sprawność-przodownik wioseł).Naszywki oraz dyplomy do odbioru w siedzibie HQ.
Było super.Szczególne dzięki dla drużyny sabotażowo dywersyjnej za działania nocne przy budowie zasieków ;) Dzięki Blood też za ogrzewacze.Dzięki nim nie zamarzłam w nocy;)"
Oczywiście muszę jeszcze napisać składy kajaków
1 kajak - Beltus oraz Semko
2 kajak - Carlos i Ewela
3 kajak - Blood & Kruszyna
4 kajak - Chiba i Seba
5 kajak - Paweł i Boogey
Było super, lepiej czasu nie spędziłem od ponad roku, a dalej nie pamiętam [:D]
by Boogeyman - 1KPU
Subskrybuj:
Posty (Atom)





